Polak Polakowi wilkiem. Czy pomagamy sobie za granicą?

Polak Polakowi wilkiem. Czy pomagamy sobie za granicą?

„Polak za granicą Polakowi kosę w plecy wbije”; „złodzieje, pijacy, narkomania, patologia”; „jak ujrzysz Polaka to s********* gdzie pieprz rośnie”; „pazerność, wredność i obłuda oczy [im] przysłoniła” – takie komentarze można przeczytać na forum dotyczącym zagranicznej Polonii. Niestety, tak wygląda ich znacząca większość. Czy rzeczywiście najgorsze, co może nas spotkać na emigracji to rodak? Jaka jest prawda na temat Polonii?

Emigracja, taka sytuacja

Rodaków za granicą jest całkiem sporo. Zgodnie z raportem Głównego Urzędu Statystycznego, na emigracji przebywa 2,5 mln Polaków, z czego aż 90% pozostaje w krajach europejskich. Ta liczba rośnie systematycznie od 2010 roku. Dlatego szansa usłyszenia polskiego języka na ulicach obcego kraju staje się coraz większa. Obecnie najwięcej Polonii można odnaleźć w Wielkiej Brytanii (ok. 800 000), Niemczech (ok. 700 000) oraz Holandii (ok. 120 000). Badania Talinkme.pl  wykazały, że  ok 15% dorosłych rodaków rozważa wyjazd za granicę, z których co czwarty respondent nie bierze pod uwagę powrotu do Polski. Główną motywacją emigrujących są oczywiście wyższe zarobki. Część z nich zarobione kwoty przesyła najbliższym, pozostającym w kraju. Z tego tytułu polskie rodziny uzyskały aż 8 mld zł. przez pierwsze półrocze 2018 r. Co ciekawe, najwyższe kwoty są notowane przed świętami Bożego Narodzenia oraz Wielkiejnocy. Drugim powodem opuszczenia kraju są wyższe standardy życia oraz lepsze warunki socjalne. Część Polaków sprowadza za granicę również najbliższą rodzinę. I zostają postawieni przez dylematem, czy szukać w najbliższym otoczeniu współrodaków.

london 1567903 960 720

Uciekać czy zagadać?

Negatywne opinie o spotykaniu Polaków są bardzo mocno zakorzenione w naszej mentalności. O nieprzyznawaniu się do swojego pochodzenia od wielu już lat krążą najróżniejsze żarty i anegdoty. Okazuje się jednak, że na funkcjonowanie polonijnej społeczności oraz jej wzajemne relacje wpływa głównie czas, w którym postanowili opuścić Polskę oraz powody, jakie nimi kierowały. Sytuacje, w których Polak pod drugim Polakiem dołki kopie, okazuje zawiść i niechęć, zdarzają się, oczywiście! Przebywanie za granicą osób tej samej narodowości nie oznacza przecież, że ludzie o często zupełnie różnych charakterach zaczną się nagle bratać i poczują wspólną więź. Największa część negatywnych komentarzy o polskiej zawiści i kompleksach odnosi się właśnie do Polonii w Wielkiej Brytanii. Co jakiś czas media huczą o „polskim emigrancie” popełniającym przestępstwa za granicą. Kilka miesięcy temu ogromną popularność zyskał filmik, w którym Polak wdaje się w bójkę z kilkoma holenderskimi policjantami.

Jeszcze kilkanaście lat temu Polacy uciekali z kraju o niskich pensjach i komunistycznej historii. Szczególnie zachodnie kraje wydawały się wybawieniem dla zmęczonych historią i nieudolną ekonomią. W niektórych kręgach Niemcy określane były słowem: „raj”. Rodacy zaczynali za granicą nowe życie, odcinali się od ojczyzny i wielokrotnie nie przyznawali do własnego pochodzenia. Europejskie kraje nie były jeszcze wtedy tak otwarte na imigrantów, dlatego jeśli jakiemuś Polakowi udawało się znaleźć pracę, kurczowo się jej trzymał i uważał, by żadnemu innemu rodakowi nie przyszło do głowy zagarnąć jego „żyłę złota”. Stąd może brać się nieprzychylny stosunek do siebie wśród starszych pokoleń na emigracji. Na szczęście, świadomość ludzi wciąż rośnie, a Europejczycy stają się otwarci na inne nacje, szczególnie w dobie kryzysu pracowniczego. Obecnie znaczącą grupą emigrantów są ludzie młodzi i wykształceni. W porównaniu z innymi narodami cechuje nas wysoki poziom wiedzy ogólnej oraz zaradność, co podkreślają obcokrajowcy.

e8a7117d34a153b359fcc91c65b492bf780000

Solidarni

Świetnym przykładem dobrych relacji są grupy zakładane na Facebook’u, stworzone dla ułatwienia komunikacji Polaków za granicą. Na grupie „Polacy w Pradze” można z łatwością znaleźć transport do ojczyzny, kupić domowe mleko kokosowe czy po prostu zasięgnąć opinii o przedszkolach. Społeczność ta organizuje wspólne pikniki, wyjścia do kina, a nawet dzieli się ofertami pracy. Koleżance mieszkającej i pracującej przez kilka miesięcy w Stanach Zjednoczonych, napotkana przypadkiem Polka zaproponowała drugą pracę w winiarni i podzieliła się numerem telefonu, by w razie czego służyć pomocą. Jej mąż, również Polak, założył w Stanach świetnie prosperującą firmę budowlaną. Co więcej, szef wspomnianej znajomej, rodowity Amerykanin, właściciel dwóch firm (warsztatu mebli plażowych oraz lodziarni) zatrudniający sezonowo od wielu lat imigrantów z Europy, podkreślił, że każdy Polak, który do tej pory u niego pracował, był wyjątkowo bystry i inteligentny. Polska ambasada w Rosji regularnie organizuje koncerty polskich artystów. W Australii bardzo dobrą renomą cieszy się polska parafia rzymsko-katolicka, która pomaga zaaklimatyzować się obcokrajowcom na nowej ziemi.

Sukces na emigracji – czy to możliwe?

Emigracja kojarzy się przede wszystkim z wykonywaniem prostych prac fizycznych bądź dorywczych. Jednak ten stan rzeczy już od wielu lat ulega zmianom. W dalszym ciągu około 1/3 to osoby pracujące jako robotnicy bądź rzemieślnicy. Warto jednak zwrócić uwagę na tę grupę, która odnajduje za granicą wymarzone zatrudnienie. Prowadzenie własnego biznesu bądź samozatrudnienie deklaruje blisko 10% emigrantów!

Z roku na rok coraz więcej rodaków wykonuje pracę na miarę swoich kwalifikacji oraz wykształcenia (Wielka Brytania – 54%, Niemcy – 58%, Norwegia – 66%). Polscy emigranci to bardzo często eksperci z branży IT, inżynierowie, projektanci mody czy naukowcy. W ośrodkach badawczych, takich jak Dolina Krzemowa czy CERN, można spotkać naszych rodaków! To właśnie Polak na emigracji – Oskar Troplowitz – wynalazł pastę do zębów i krem Nivea. Firma Max Factor została założona przez Maksymiliana Faktora ze Zduńskiej Woli. Słynne lody Haagen Dazs wprowadził na rynek urodzony w naszym kraju Reuben Mattus. Życie na emigracji wcale nie oznacza ograniczenia w kreatywności czy biznesie.

Jak w każdym społeczeństwie, nie da się jednoznacznie określić panujących nastrojów i relacji. Zdarzają się wielkie przyjaźnie, jak i zawistne wyścigi szczurów. Każda wspólnota polonijna rządzi się swoimi prawami i charakterystyką. Dlatego nie warto wrzucać wszystkich do jednego worka i pogłębiać nieprzychylne stereotypy.