Opóźniać się jak… brexit!

Opóźniać się jak… brexit!

Od pamiętnego referendum, które zadecydowało o opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, mijają już trzy lata. Na tę chwilę rząd brytyjski silnie podtrzymuje stwierdzenie, że nastąpi ono 31 października. Mimo, że nie został on jeszcze wprowadzony w życie, jego konsekwencje już dziś bardzo silnie odbijają się na Brytyjczykach, imigrantach oraz przedsiębiorcach.

Brytania już nie taka wielka

Brexit, jak się okazuje, nie jest tylko i wyłącznie zagraniem politycznym. Wszyscy dobrze wiemy, że działania z nim związane kosztowały, byłą już premier Wielkiej Brytanii, Theresę May, zaszczytne stanowisko. Jednak, co pokazują badania i statystyki, opuszczenie europejskiego kondominium może kosztować Wyspy Brytyjskie dużo więcej, niż podejrzewano. Nowy premier, Boris Johnson, oświadczył niedawno, że możliwym, a nawet prawdopodobnym rozwiązaniem, jest twardy brexit. Twardy, czyli przeprowadzony bez uzyskania umowy z członkami Unii Europejskiej. Przedsiębiorstwa potencjalnie przygotowują się na taką sytuację, jednak przyszłość jest wciąż niejasna.

brexit 2123573 1920

Wiadomo jednak, że może to je kosztować niewyobrażalne sumy pieniężne. Zdaniem CBI, 24 z 27 branż gospodarki może spodziewać się poważnych zakłóceń. Kurs funta od dwóch lat jest na najniższym poziomie. Kłopoty finansowe ma irlandzka linia lotnicza Ryanair – zyski firmy spadły o 21%! Nawet firma BMW zaapelowała do Johnsona o odrzucenie twardego brexitu. Eksport i import towarów może być znacząco utrudniony. Roczne starty, szacowane przez ekspertów, wynoszą z tego tytułu aż 30 miliardów funtów! Takie rozstanie Wielkiej Brytanii z UE wpłynie chociażby na znaczące podrożenie opieki medycznej dla przebywających za granicą Brytyjczyków. Sami zainteresowani, mimo kampanii informacyjnej premiera, póki co nie wierzą w skuteczność twardego brexitu. W Irlandii Północnej oraz Szkocji nasiliły się tendencje separatystyczne. W tym drugim kraju wygwizdano odwiedzającego polityka, obiecującego pomoc poszczególnym regionom. Branie pod uwagę wyjścia z UE bez umowy jest zdecydowanie klapą wizerunkową dla obecnego lidera rządu.

Polak – Brytyjczyk dwa bratanki?

Obecnie na Wyspach Brytyjskich przebywa około milion Polaków. Planowane zmiany już dziś poskutkowały znacznym spadkiem (o 61 tys.) obywateli krajów UE, w tym naszych rodaków, w Wielkiej Brytanii. Co więcej, odnotowano rekordowo dużą liczbę ofert pracy – 870 tys. Część Europejczyków ze strachu przed zaostrzeniami polityki migracyjnej zmieniła kierunek wyjazdów. Dużo częściej wybierane są teraz kraje skandynawskie czy Niemcy. Polski rząd, chcąc zachęcić brytyjską polonię do powrotu, wprowadza zmiany legislacyjne. Przedsiębiorcy zorganizowali nawet targi pracy w Londynie, nakierowane na nakłonienie rodaków do reemigracji. Ci, którzy chcą jednak zostać, powinni postarać się o „settled status”, czyli status osoby osiedlonej. Osoby chcące korzystać z opieki NHS, funduszy emerytalnych, zasiłków lub po prostu pragnące legalnie żyć i pracować w Wielkiej Brytanii, muszą złożyć specjalny wniosek.

mobile

Aplikacja o „settled status” jest bezpłatna, a jej podstawą jest dokument tożsamości, fotografia cyfrowa oraz dowód potwierdzający stały pobyt na Wyspach. Do tej pory niewielki odsetek, bo jedynie 10% przebywających tam Polaków, zaaplikowało o status osoby osiedlonej. Zarówno polscy emigranci, jak i przedsiębiorcy w jakikolwiek sposób związani z Wielką Brytanią powinni przygotować się na scenariusz twardego brexitu. Na tę chwilę jest on bardziej realny niż kiedykolwiek wcześniej. Warto jednak podkreślić, że póki co Polska jest dobrze przygotowana na taką ewentualność.